piątek, 13 lutego 2015

.892. ostatnie

~kaszka kukurydziana na ubitym białku z malinami (większość w środku), proszkiem maca i miodelką (kremem czekoladowym)~




Maliny, które wylądowały w dzisiejszej kaszce to już ostatnie jakie miałam w zamrażarce :( Teraz czekam do lata na świeże ♥ Całe szczęście, że zostały mi jeszcze jagody, borówki i truskawki, może jakoś przetrwam! :D
Badania krwi będę musiała powtórzyć w przyszłym tygodniu :( Znowu kłucie...ale tym razem nie będą mi pobierać aż tyle krwi, to jedyny plus. Mam za dużo żelaza (i to zdziwienie lekarki gdy dowiedziała się, że jestem wegetarianką,..) i magnezu, a mało leukocytów czyli białych krwinek, które są ważne... Pocieszam się, że wyniki mogły wyjść takie jakie są bo byłam odwodniona i miałam zagęszczoną krew, ponieważ przez 3 godziny które od rana spędziłam w przychodni nie piłam wody. No nic, poczekam aż ręka całkowicie przestanie boleć, zagoi się miejsce po poprzednim wkłuciu i idziemy znów... :( Tym razem wypiję trochę przed badaniem.

19 komentarzy:

  1. coś w tym jest, moja krew jest bardzo gęsta, gdy ją pobieram. na razie jednak badania krwi nie planuje ;)
    ostatnie maliny? no właśnie, mi też został tylko malutki woreczek, ale dużooo truskawek i to mnie cieszy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja jeszcze mam sporo zapasów malinek :D
    ale miodelka mi się już skończyła :<

    OdpowiedzUsuń
  3. Nienawidzę igieł, więc życzę powodzenia :)
    U mnie się już prawie borówki skończyły, łączę się w bólu... ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. a propos mojego zdjęcia: to akurat sukienka jest. ;)
    ale mi zrobiłaś apetyt na maliny!

    OdpowiedzUsuń
  5. trzymam kciuki żeby tym razem obeszło się bez siniaków i nieprzyjemnych historii.
    a śniadanie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  6. te maliny ! tez czekam z niecierpliwością na lato, bo zostały tylko truskawki ! :P

    OdpowiedzUsuń
  7. A miałam nadzieję, że teraz sobie odpoczniesz od tego ;/ Często mam tak, że pierwszy pobór ma zupełnie inne wyniki, jak ten następny, także możliwe, że tak będzie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja malin nie jadłam od zeszłego lata i jak tak patrzę na twoją kaszkę to mi się strasznie marzą...
    Trzymam kciuki, żeby badania poszły dobrze xx

    poranny-talerz.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Godnie wykorzystane ostatnie maliny, ale ja tam się cieszę, że mam jeszcze kilka woreczków ;]
    Na Twoim miejscu wypiłabym rano przynajmniej te 2 szklanki wody, mocno skondensowana krew też mogła trochę wyniki zakłamać.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mi została ostatnia garstka malin :( Ale do lata czas zleci szybciej niż nam się wydaje! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Muszę się wybrać na badanie krwi ;D
    Pyszne śniadanko, z malinkami! <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Też czekam na świeże maliny, prosto z babcinego krzaka! :)
    A co do badań to mam nadzieję, że po powtórnym ich zrobieniu się wszystko wyjaśni. No i obejdzie się bez takich przygód, jak poprzednio :) Ja jestem jakimś ewenementem, bo nawet lubię jak mnie kują - gorzej jak jest problem ze znalezieniem żyły i jedna lekarka do pomocy musi wołać drugą :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Jakie pyszne *.* Trzymam kciuki żeby wszystko było dobrze i okazało się, że to tylko przez brak wody :*

    OdpowiedzUsuń
  14. Mmm kasza manna! Ja dziś wybrałam owsiankę i borówki :) oby wszystko z badaniami się wyjaśniło.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarz :)
Drogi Anonimie, miło byłoby mi poznać Twoje imię, lub chociaż pseudonim.
Wszystkie komentarze są moderowane - te, które uznam, za obrażające mnie lub inne osoby / bezsensowne itp. po prostu nie będą akceptowane :)