Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moim obiektywem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moim obiektywem. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 czerwca 2016

co robiłam w Warszawie?



Tak jak ostatnio pisałam poprzednią sobotę znów spędziłam w Warszawie. Tym razem spotkałam się z cudownymi osobami poznanymi już prawie rok temu właśnie dzięki blogosferze ♥ Było pysznie, śmiesznie i miło - już tęsknie :(  Mam dla Was krótki VLOG z tego dnia, ale przed nim jeszcze troche zdjęć, aby pobudzić zarówno Waszą ciekawość jak i kubki smakowe ;)














I obiecany VLOG :) Oglądajcie w HD!
Nie zapomnijcie także o subskrypcji mojego kanału
 jeśli chcecie pierwsi wiedzieć o nowych filmach :) >>KLIK<<

wtorek, 5 kwietnia 2016

bloggerzy po raz 3 w Warszawie + do zobaczenia!

Ostatni weekend spędziłam w Warszawie. Spotkanie z najlepszymi ludźmi, których poznałam właśnie tutaj + teatr w towarzystwie rodziców i cioci :)
Spotkanie z przyjaciółmi (już nie bloggerami, a przyjaciółmi! ♥) uratowało mi dzień, bo pół godziny przed nim dowiedziałam się o śmierci prababci...Podłamało mnie to okropnie, ale dzięki cudownym 8 osobom chociaż na te kilka godzin o tym nie myślałam i cieszyłam się chwilą. Pomogło mi to też nieco wyjść z dołka w którym ostatnio siedzę. Taka dawka pozytywnej energii od świetnych ludzi to coś czego potrzebowałam - dziękuję Wam! ♥♥♥ Nie obyło by się oczywiście bez pysznego wegańskiego jedzenia! Tym razem za cel obraliśmy sobie Vege Miasto. Zjedliśmy tam obiad i również zabraliśmy kilka ciast na wynos, które zjedliśmy sobie następnie na deser :3 Zarówno obiad i jak wszystkie ciasta były obłędnie dobre! Próbowaliśmy każdy od każdego i szczerze mówiąc nie da się stwierdzić, co było najlepsze! :D Jedynie cena - 26zł za danie jest moim zdaniem nieco za wysoka (zamówiłam kaszotto gryczane z kukurydzą, orzechami włoskimi, suszonymi pomidorami, grzybami + tofu wędzone grillowane z pesto i surówka - to nie są zbyt wyszukane i drogie składniki...). Jeśli chodzi o ciasto to jeden kawałek kosztuje ok. 12zł i ta cena jeszcze jest do zaakceptowania, ponieważ kawałki nie są małe i zawierają już nieco droższe składniki typu orzechy czy tofu. Podsumowując bardzo polecam Wam Vege Miasto i jeśli będziecie w stolicy to śmiało tam wstąpcie! :) A jeśli chodzi o teatr, to byliśmy na "Metrze" , pewnie większość z Was zna ten spektakl choćby z nazwy :) Ja do tej pory też... :) Cudowna sztuka, byłam nią bardzo zachwycona i po prostu musicie ją zobaczyć... :)

Kilka zdjęć (głównie jedzenie :D) z wyjazdu:

Squad goals! ♥ 









Poza zdjęciami mam dla Was również nieco dłuższy vlog, zapraszam do oglądania! :)


Tym samym postem chciałabym się też z Wami pożegnać na jakieś dwa tygodnie, ponieważ tak jak pisałam jakiś czas temu - jutro wieczorem wylatuję do Hiszpanii i wracam 15 kwietnia :) Mam nadzieję, że uda nam się dotrzeć i wrócić bezpiecznie (trzymajcie kciuki!). Po powrocie podzielę się z Wami wrażeniami i zdjęciami (mam nadzieję) słonecznej Hiszpanii :) Do zobaczenia! ♥

środa, 26 sierpnia 2015

.1061. sprawozdanie

 ~tosty francuskie z domowego chleba bezglutenowego z duszonymi śliwkami z przyprawą korzenną~


Tostów francuskich nie jadłam na prawde bardzo długo...Za rzadko je robię - były przepyszne! Ale rzadko się zdarza, że zostaje u mnie trochę chleba - zawsze szybko znika... :D Teraz specjalnie zostawiłam kawałek z myślą o tym właśnie śniadaniu. Do śliwek dodałam trochę korzennego aromatu, to chyba przez wczorajszą nieco jesienną pogodę...do 17.00 było słonecznie i gorąco, a potem nagle zaczeło lać i lało baaardzo długo...Ale w końcu susza została przerwana i nawet jeśli ja się nie ciesze, to cieszą się roślinki, które tego deszczu zdecydowanie potrzebowały :D No ale żeby nie przedłużać, bo ten post i tak będzie długi... :D Mam dla Was relacje z niedzieli. Całe szczęście internet już działa i bez żadnych niespodzianek udało mi się napisać ten post, ufff...

Było nas całkiem sporo...Każdy z innej części Polski...Ale każdemu udało się dojechać do Warszawy jak i wrócić szcześliwie. Bardzo miło spędziłam ten dzień, 15 nowych znajomości to jest coś! :D I to nie byle jakich znajomości ;) Było dużo śmiechu, dobre jedzenie, ciagłe rozmowy na każdy temat (nawet o pralkach...:D). Aż żal było odjeżdżać :( Na szczęście są zdjęcia i FILM EWY (♥) które przywołują wszystkie wspomnienia...Oto warszawski dzień moim obiektywem (i nie tylko moim, pożyczyłam parę zdjęć od innych bloggerów i kochani wybaczcie, ale nie pamiętam które zdjęcie jest czyje :<)


Pierwszy przystanek...Głodni po długiej podrózy ruszliśmy do Krowarzywa!



U mnie jak zwykle - sprawdzony i ulubiony cieciorex z sosem pomidorowym ♥

Idziemy dalej...

Żeby była jasność - tutaj nie wstąpiliśmy :P



Nasz przyjaciel Bob (*), który jednak pragnął wolności i gdy tylko na chwilę spuściliśmy go z oka - odleciał w przestworza :( Jeśli gdzieś zobaczycie szybującego minionka - dajcie znać!




Krótka przerwa na Starówce...
Pierwszy raz kupiłam piwo! :D No, już mogę na legalu... :> 

Potem wyruszamy dalej - kierunek Vege Miasto. Niestety nie mieli już lodów, ale ciasto było!


Potem - ostatni już przystanek - lody, La Fragola (?) w Złotych Tarasach. Smacznie, aczkolwiek nic nie urywa :D I ceny też nieco przesadzone...

Lód Ewy :)

I Sylwii :)

Iiiii mój :D Zdecydowałam się na czekoladowe, raffy (jak się później okazało - raffaello :D znalazłam w nich kawałek pralinki i wszystko było jasne :D)


I jeszcze kilka zdjęć, tym razem nie mojego autorstwa :)



poniedziałek, 17 sierpnia 2015

.1052. spacer po Wiedniu

~kokosowy "sernik na zimno" z jogurtu z malinami (w środku), podany z resztą malin, domowym dżemem truskawkowym (2014r.) i masłem orzechowym~



Dzisiaj jestem już bardziej wypoczęta niż wczoraj, więc mogę coś napisać :) Najpierw chciałabym napisać ogólnie, że cały wyjazd bardzo mi się podobał, Słowacja bardzo mi się podobała - piękny kraj! Góry to po prostu cud...Mogłabym tam mieszkać! :D A teraz coś o ostatnim przystanku naszych wakacji - Wiedniu. Również piękne miejsce. I szło się tam dogadać z każdym po angielsku - nie trzeba było próbować polsko-słowackim + na migi :D Zwiedziliśmy tylko Stare Miasto, ponieważ na więcej nie było czasu, ale i tak sporo się nachodziliśmy, bo byliśmy w Wiedniu ok. 5 godzin. Nie będę przedłuzać i pokażę zdjęcia :)









Gazetę? :D Nie wiem na jakiej zasadzie to działa... :P








Wegańskie lody z Eis-Greissler, pychaaaa! Mają też i tradycyjne, z wegańskich są przede wszystkim owocowe (smakują bardziej jak sorbet niż "lody") oraz czekoladowe (te na samej górze) i o smaku orzecha włoskiego (kremowe pod czekoladowymi). Oprócz dwóch ostatnich smaków wzięłam też truskawkę i morelę. Mama powiedziała, że były lepsze niż tradycyjne, które kilka minut wcześniej jadła z tatą w innej cukierni :) Cena - 4.50euro, taka sobie, ale wiadomo, że w centrum Starówki nie ma co oczekiwać niższych cen ;) W każdym razie jeśli kiedyś będziecie w Wiedniu - polecam! :)



Do Wiednia przyjechaliśmy pociągiem - samochód zostawiliśmy w Bratysławie i stamtąd wyjechaliśmy pociagiem właśnie. Potem wróciliśmy, zjedliśmy jeszcze kolację na Starym Mieście i pojechaliśmy do domu :(


 Nawet nie zauważyłam, kiedy tato zrobił to zdjęcie :D Ciężko było znaleźć wege miejsce na Starówce w Bratysławie, ale w końcu się udało - zamówiłam kaszę jaglaną z grillowanymi warzywami i pestkami dyni (był jeszcze parmezan, ale zrezygnowałam), a mama jadła sernik z polewą karmelową. Do picia - cytrynowy radler :D ♥ który zresztą w ilości sztuk 6 przyjechał z nami do Polski... :D 


A oprócz piwa przywiozłam jeszcze...
od lewej - kaszka gryczana błyskawiczna, pod nią masło orzechowe
w drugim rzędzie na górze gryczano-kukurydziany kus kus, pod nim wegańskie pasty kanapkowe: brokułowa, ciecierzycowa(jak to odmienić?:D), meksykańska i hummus, tofu z chili.
w trzecim rzędzie - RAW batonik lifebar czekoladowy, był jeszcze czekoladowy z dodatkiem białka z konopii ale zjadłam go w drodze do Polski :D pod batonem oczywiście czekolady studentskie ♥ gorzka z bakaliami, mleczna z malinami i orzechami ziemnymi, mleczno-biała z bakaliami
na samym dole bezglutenowe rurki z kremem orzechowym/czekoladowym/mlecznym/kokosowym - wiem że w Polsce można je kupić ale nigdzie ich nie widziałam, a tam kosztowały jedynie 17 centów :) wzięłam od razu po kilka z każdego rodzaju - są pyszne! :D