sobota, 12 lipca 2014

.694. znów w słoiczku

~jagodowy gotowany sernik w słoiku po Nutelli~


Czyszczę kolejny słoik, znajduję ostatnie jagody w zamrażarce - przecież zaczyna się nowy sezon! :)
Pierwszy tydzień w pracy. Jak wrażenia? Kurde, no jest ciężko, nawet bardzo. Pierwszego dnia wróciłam do hotelu pół żywa, czułam się źle i fizycznie i psychicznie, bo ilość pracy i warunki mnie dobiły. Nie żeby coś, chodzi o to, że kuchnia jest malutka, a jest w niej zazwyczaj ok. 5 osób. Drugiego dnia nie miałam zupełnej ochoty wstawać o tej szóstej (przecież to prawie noc!) i iść tam znów. Ale szczerze mówiąc, z każdym dniem klimatyzowałam się bardziej i czułam lepiej, te osiem ciężkich godzin mijało szybciej i milej. Osoby z którymi pracuję są świetne, serio, uwielbiam tych ludzi! :) Niby to było tylko pięć dni, ale już nauczyłam się paru nowych rzeczy i podpatrzyłam kilka pomysłów na dania. Po tym pracowitym tygodniu nawet nie przyszło mi na myśl żeby jednak zostać w Warszawie, na prawdę bardzo chciałam wrócić do domu, wyspać się, poleniuchować, zjeść normalny obiad (mam dość ryżu/ziemniaków z warzywami, w Novotelu, który ma cztery gwiazdki mają problem żeby zapewnić 3 osobom wegetariański posiłek - nie polecam). Na razie cieszę się wolną sobotą i połową niedzieli i nie chcę myśleć że od poniedziałku znów zaczyna się harówka. Ale, dam radę! Tak sobie mówię cały czas :)

niedziela, 6 lipca 2014

.693. mam je!

~kasza jaglana na mleku sojowym z poziomkami (również w środku) i (norweską ;)) mleczną czekoladą w słoiku po maśle orzechowym~


Pozioooomki! ♥♥♥ Taaak je kocham, a taaaak trudno je gdziekolwiek dostać... :( Masło jeszcze z poprzedniego tygodnia amerykańskiego, żeby nie było haha :)
Długo w domu nie odpoczęłam, teraz czekają mnie ciężkie 4 tygodnie, czas na pracę. Dzisiaj po południu wyjeżdżam do Warszawy, na weekendy będę wracać (albo i nie, jeśli coś ciekawego w stolicy będzie...) wiec wtedy możecie się mnie tutaj spodziewać. Życzcie mi powodzenia! Zapraszam do Zielnik Cafe :)

I mam nadzieję, że za to mnie z pracy nie wyrzucą... :D *małewakacyjneszaleństwo*

sobota, 5 lipca 2014

.692. podrabiamy sklepowe słodycze! kinder mleczna kanapka w wersji light

~otrębowe ciastko a'la Kinder Mleczna Kanapka~



W sumie nie pamiętam żebym była fanką tej słodkości. Ale skoro można ją bardzo łatwo "uzdrowić" i przygotować coś w podobnym stylu w domu to czemu nie skorzystać? :) Polecam spróbować!

PRZEPIS /1 porcja/
~20g otrębów pszennych
~15g kakao
~4-5 łyżek jogurtu naturalnego
~2 jajka
~3/4 łyżeczki proszku do pieczenia
~3 łyżeczki stevii // 6 łyżeczek cukru

Otręby zmielić (np. w młynku do kawy - nie jest to niezbędne, ale jeśli macie możliwość polecam to zrobić). Wszystkie składniki wymieszać i wylać do blachy wcześniej wyłożonej papierem do pieczenia, tworząc niezbyt grubą warstwę ciasta. Piec ok. 10-15 minut w 190*C. Ostudzić i zdjąć papier (nie polecam robić tego od razu).

~100-150g mielonego twarogu
~stevia/cukier do smaku
~1/2 łyżeczki mielonej wanilii

Wymieszać wszystkie składniki. Ciasto podzielić na dwie części. Na jedną wyłożyć nadzienie i przykryć drugą częścią. Można także polać całość polewą czekoladową: 2-3 kostki gorzkiej czekolady i odrobina mleka. Smacznego! :)

piątek, 4 lipca 2014

.691. dalej na owsiano

~owsianka na mleku sojowym z czerwonymi porzeczkami (także w środku) i masłem orzechowym ; herbata choco-chili



Już w domu :) Ale nie na długo, w niedziele znów wyjeżdżam, i to nie w celach rozrywkowych... Oj, intensywne te wakacje.
Relacja ze środy i czwartku tutaj (klik) jeśli ktoś jeszcze nie widział, a na dole wspólne zdjęcie, zrobione chwilę przed moim odjazdem, bo jak to tak, bez słit foci? :)

z Karoliną (tasty-breakfast)

ja "w pracy" :D (zdjęcie z wczoraj :))

czwartek, 3 lipca 2014

.690. z wizytą w Białymstoku


~pieczona owsianka z malinami, borówkami i płatkami migdałów~



Wczoraj po śniadaniu zabrałam plecak i poszłam na przystanek skąd odjeżdżał mój bus…do Białegostoku. Wczorajszy i dzisiejszy dzień miło spędziłam z Karoliną. Jest to nasze czwarte spotkanie, a w Białym drugie, bo poprzednio byłam tu jakoś na początku roku. Wczoraj poznałam nieco okolicę, m.in. zobaczyłam Pałac Branickich. Na obiad wybrałyśmy się do nowej wegańskiej knajpy - Flow Food. Mogę polecić wszystkim - niskie ceny, dobre jedzenie, miła obsługa, minimalistyczny, lecz ładny wystrój.



FLOW FOOD:



Dzisiaj w końcu śniadanie zjadłyśmy wspólnie 'nie wirtualnie' ;) Za parę chwil idziemy na siłownie, dla mnie to będzie pierwszy raz, ale idę z kimś bardziej doświadczonym więc nie zginę ;) Niestety wszystko co dobre szybko się kończy i o 15.00 znów rozstaniemy na dworcu. Podsumowując dwa ostatnie dni były świetnym rozpoczęciem wakacji ;)


środa, 2 lipca 2014

.689. DRUGIE URODZINY BLOGA!

~mini tort a'la Szwardzwaldzki - kakaowe biszkopty z serem białym z mieloną wanilią, wiśniami i gorzką czekoladą~



Dzisiaj - 2 lipca, breakfast od dreams obchodzi swoje drugie urodziny! Nie wierzę, że jestem tutaj już drugi rok. W poprzednim dziwiłam się, że obchodzę pierwsze urodziny bloga. Czy teraz dziwię się bardziej? Nie. Jestem już po prostu tak przywiązana do tego miejsca, że ciężko byłoby mi je opuścić. Nie chce się powtarzać i pisać tego samego co rok temu *klik* więc chyba po prostu podziękuję - wszystkim, którzy odwiedzają bloga, i tym, którzy zawsze zostawią po sobie kilka słów i tym, którzy obserwują go 'po ciuchu', bo bez Was, drodzy czytelnicy, bloga by też nie było. Poranne fotografowanie pierwszego posiłku w ciągu dnia weszło mi już w nawyk. Ciągle poznaję nowe smaki, nowe połączenia, nowe produkty. Jeśli o poznawaniu mowa - poznałam też wielu ciekawych ludzi, z niektórymi mam jedynie kontakt internetowy, a z niektórymi miałam okazję poznać się 'w realu'. I to jest równie wspaniałe. Ktoś może powiedzieć "po co tyle zamieszania, to tylko blog". Tylko? Aż. Ten blog na prawdę zmienił dużo rzeczy w moim życiu. Na pewno nie mogę powiedzieć, że żałuję, że go założyłam. Może momentami miałam gorsze chwile, może kilka razy miałam ochotę rzucić to w cholerę, ale cały czas nie może być różowo, prawda? Przez dwa lata podzieliłam się z Wami 689 śniadaniami, co oznacza, że nie opublikowałam tu tylko lub aż 42. Mam nadzieję, że będziemy się wzajemnie inspirować jeszcze długi czas! 
Mogłabym pisać i pisać, ale czas mi się kończy. Jutrzejszy dzień też będzie wyjątkowy. Ale o tym dowiecie się jutro. Mogę jedynie podpowiedzieć, że to z czym związany jest jutrzejszy dzień jest zawarte w tekście :) 
Jeszcze raz dziękuję za te dwa lata! Może teraz czas na odśpiewanie happy birthday? :)

wtorek, 1 lipca 2014

.688. o kurka...

~jajecznica z kurkami i szczypiorkiem ; tosty graham~



Pierwszy raz jadłam te grzyby...Posmakowały mi i teraz na pewno zawsze będę je kupować w sezonie :) Jak to tato określił "królowe grzybów" :)
I taki wege suchar - jedynie kurki jakie jem ;) Ktoś zrozumiał? :D