~jagodowy gotowany sernik w słoiku po Nutelli~
Czyszczę kolejny słoik, znajduję ostatnie jagody w zamrażarce - przecież zaczyna się nowy sezon! :)
Pierwszy tydzień w pracy. Jak wrażenia? Kurde, no jest ciężko, nawet bardzo. Pierwszego dnia wróciłam do hotelu pół żywa, czułam się źle i fizycznie i psychicznie, bo ilość pracy i warunki mnie dobiły. Nie żeby coś, chodzi o to, że kuchnia jest malutka, a jest w niej zazwyczaj ok. 5 osób. Drugiego dnia nie miałam zupełnej ochoty wstawać o tej szóstej (przecież to prawie noc!) i iść tam znów. Ale szczerze mówiąc, z każdym dniem klimatyzowałam się bardziej i czułam lepiej, te osiem ciężkich godzin mijało szybciej i milej. Osoby z którymi pracuję są świetne, serio, uwielbiam tych ludzi! :) Niby to było tylko pięć dni, ale już nauczyłam się paru nowych rzeczy i podpatrzyłam kilka pomysłów na dania. Po tym pracowitym tygodniu nawet nie przyszło mi na myśl żeby jednak zostać w Warszawie, na prawdę bardzo chciałam wrócić do domu, wyspać się, poleniuchować, zjeść normalny obiad (mam dość ryżu/ziemniaków z warzywami, w Novotelu, który ma cztery gwiazdki mają problem żeby zapewnić 3 osobom wegetariański posiłek - nie polecam). Na razie cieszę się wolną sobotą i połową niedzieli i nie chcę myśleć że od poniedziałku znów zaczyna się harówka. Ale, dam radę! Tak sobie mówię cały czas :)

